16 lutego 2015

Lampa


Co można napisać o lampie oprócz tego, że jest i świeci?
Gdyby ktoś zadał mi takie pytanie pewnie przez dłuższą chwilę myślałabym o temacie wydając monotonne "yyyyy" po czym zapytałabym co to właściwie za lampa.
No niestety nie magiczna choć nastrój po jej zapaleniu na pewno takim jest. Co więcej długa na pięć metrów jednocześnie ani wisząca, ani stojąca. Właściwie bardziej przypomina linę niż lampę a na końcu jest kokon w którym siedzi świetlik. No może trochę przypomina kobrę. Ale świeci? Świeci, świeci.  Znaczy się lampa. Taka z szarego sznurka. Kabel ma obrobiony szydełkiem szarym sznurkiem. Kiedyś ten sznurek był gwiazdą ale sprułam ją bo tak strasznie chciałam mieć tą lampę. Mąż mi zrobił, wiesz? Mąż szydełkiem? Nie no ja. Mąż mi kabelki połączył. Choć pokażę Ci. Wyszło fajnie.
Wyszło. Prawda? :)








9 komentarzy:

  1. Świetny pomysł i wykonanie. Lampa wyszła bardzo oryginalna i na pewno spełnia swoją funkcję.

    OdpowiedzUsuń
  2. A i owszem, fajnie wyszło. I oryginalnie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. ... kiedyś wypatrzyłam podobną lampkę, szukając pomysłu na nowe sypialniane oświetlenie ... tamta miała jeden mankament , całą gołą żarówkę ...
    Twój pomysł bardziej mi się podoba, bo żarówkę sprytnie zasłoniłaś ażurową "spódniczką" i kupuję go( pomysł ów) bez namysłu ... w dobie nienagrzewających się żarówek ledowych sprawdzi się znakomicie ... KAPITALNIE wygląda :) ...

    OdpowiedzUsuń
  4. o rety- fajne! ^^ Pierwszy raz coś takiego widzę. I nowoczesne, ale nie sterylne i metalowe. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też uwielbiam takie wężowate lampki ;) u mnie też jest podobna ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale cuda-dziwy:D wyszło fajnie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. No rzeczywiście jak kobra :) Ale bardzo ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kobieto , Ty to masz pomysły!!!

    OdpowiedzUsuń

Twoje słowa karmią mojego bloga. Dziękuję!