1 czerwca 2017

notes

Podziwiam ludzi zorganizowanych, systematycznych i ogólnie życiowo ogarniętych z optymizmem rozpoczynających każdy dzień kończących je z euforią radości. Jeśli chodzi o mnie ręce opadają mi coraz niżej (niedługo prawdopodobnie zupełnie odpadną bo już nie wiem w co mam je wkładać). Kiedyś już pisałam, że wpadłam w pinball mode łażąc z kąta w kąt nie robiąc niczego konkretnego. Łucja (i tak na prawdę w ogóle nikt 😕) mi w tym nie pomaga bo śpi jak zając na miedzy i byle szurnięcie może ją obudzić. Gdy nie śpi angażuje mnie doszczętnie i dba bym się przypadkiem nie przepracowała. Efekt jest taki, że jestem rozdarta między ogarnianiem a zabawą i na nic mi się zda organizator, kalendarz, najpiękniejszy nawet notes. Notorycznie niedospanie nie poprawia mi humoru a delirium twórczości odczuwam niczym głód i pragnienie na środku pustyni. Ten notes zrobiłam phi... dwa miesiące temu? Od różanej sukienki nie zrobiłam nic a marzenia wywołują kłucie serca. Czuję, że niedługo pęknę niczym pęcherz na małym, umęczonym palcu w niewygodnym bucie i powiem co na prawdę czuję i uważam...albo po prostu będę beczeć. Teraz to tylko kilka słów niecierpliwości i filcowy notes, którego pewnie nigdy nie skalam najmniejszą nawet literką.




Liczę, że kiedyś napiszę ociekający optymizmem post pełny różowej waty cukrowej, lukru i posypki wieloowocowej. Może jak tylko przejdzie ta burza czyhająca na horyzoncie... tam za nią na pewno świeci słońce. Tymczasem przepraszam tych wrażliwych, którzy przełykają tylko gładkie słowa ale myśli i uczucia mam skaktusiałe.

12 komentarzy:

  1. Ani się obejrzysz, a Łucja podrośnie i część twórcza wróci na właściwe tory! Poniekąd rozumiem, bo nowe dziecko wysysa że mnie wszystko, a drzemki na kanapie to główny program kazdego dnia. Trzymam kciuki, będzie lepiej!

    OdpowiedzUsuń
  2. piękny notes ,
    3mam kciuki za to słońce na horyzoncie ;)

    dasz radę

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawam jak wykonałaś ten wzorek :-) a tak w ogóle, to taki mode przy maluchu i nieco odchowane dwójce w pełni zrozumiały. I nadejdą jeszcze czasy dobre dla robótek. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;) a wzorek wypaliłam :)

      Usuń
    2. O! Jestem pod jeszcze większym wrażeniem!

      Usuń
  4. Uszy do góry. Jeszcze ciut ciut i Najmłodsza będzie mniej absorbująca. Lada moment cała trójka będzie odchowana, a Ty będziesz miała w końcu czas dla siebie. Przecież to tak szybko leci... Chociaż w najcięższych chwilach wydaje się, że wlecze się niemiłosiernie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. jak mówi stare dobre hasło " życie to nie bajka nie nie głaszcze nas po .." , czasem trzeba schować pracę na jakiś czas do szuflady i zając się czym bardziej ważnym w tym czasie , ale nigdy tak naprawdę nie rezygnować ze sowich pasji tylko czekać aż napłynie w nas wena i wolny czas ! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. ... Olgo, kalendarz (nie mylić z powyższym notesem) wspomógł mą coraz bardziej zawodną pamięć ... widzisz mój uśmiech, czujesz przypływ dobrej energii ... tak, to moje podarunki dla Cię ... i morze buziaków :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...jak się domyślasz, mój powyższy wpis nie bez kozery zamieściłam wczoraj :D

      Usuń
  7. oj tak ja juz powoli zapominam ten czas,ze na nic czasu :) napawam sie kazda chwila gdy ferajna w szkole/przedszkolu a ja moge wypic kawe. choc rzadko sa takie chwile to sa i celebruje je jak moge. a notes przesliczny. pamietaj jeszcze chwile:) :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Też bym nie skalała tego notesu jakimkolwiek słowem.... Zawsze żal mi pisać w ładnych notesach, bo się przez to kończą. Ewentualnie zrobiłabym z niego datownik i adresownik.
    I głowa do góry, jeszcze chwila i Łucja będzie się sama bawiła :)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń

Twoje słowa karmią mojego bloga. Dziękuję!