3 stycznia 2013

Pokrowiec

Spełniłam swoje marzenie od ho-ho wielu lat. Kupiłam sobie coś... coś co stało się moim postanowieniem noworocznym. Jeszcze nie powiem co to jest. Sekret zdradzę gdy już do mnie dofrunie. Podpowiedzią jest pokrowiec ze szczygłem...





Dałabym posta już w "święto zmiany kalendarza" ale dzieciaki mi uprowadziły pokrowiec zaraz po końcowej kosmetyce gdy wyszłam z pokoju i żadne nie pamiętało ani o pokrowcu ani gdzie został wściubiony. Gdy już się odnalazł, Antek, który zganiał na siostrę przyznał się z nagłym olśnieniem "a... ten ptaszek..."

A wczoraj mieliśmy akcję "pupil"... Zakończenie trochę smutne trochę szczęśliwe ale na pewno rozsądne...
Mój starszy brat zgarną z obwodnicy skierniewickiej szczeniaczka... prawie go przejechawszy... W akcji hamowania brały też udział inne auta ale udało się. Piesek ocalał. Od razu trafił do samochodu brata skąd rozdzwonił się telefon w poszukiwaniu właściciela... W końcu i do mnie wybrano numer... a ja oczywiście się zgodziłam: "A dawaj go tu! Coś się wymyśli (w domyśle, że zostanie...)" 
Mała, śliczna, puszysta kulka... Przestraszona, głodna, zmarznięta i nad wyraz śpiąca. I te męczące myśli bo: przecież nie może z nami zostać, ciągle się przeprowadzamy, ciągle włóczymy po świecie, tułamy. To tu to tam. A jak zamieszkamy w bloku? A ten psiak nie wyglądał na potomka mikrusa. A pieniądze? Przecież wciąż nam brak a psiak to wydatek kolejny. A, że jestem zmęczona i sprzątania mam wystarczająco po moich dzieciach... a z drugiej: co tam! Przecież zawsze chciałam mieć psa i dzieciaki się w nim zakochały od pierwszego wejrzenia... 
Suma sumarum... znalazł się nowy właściciel zadziwiająco szybko, tu blisko w domu obok, u sąsiada... I znów piekielny rozsądek wziął górę tylko czemu pozostawił po sobie bezsenną noc z czarnymi myślami i czemu wciąż "łaskoczą" mnie oczy skoro stworzenie to słodkie znalazło właściciela, który zadba o nie z pewnością... Tak będzie lepiej dla wszystkich...
;(

7 komentarzy:

  1. Skoro to postanowienie, to może coś babskiego, tylko dla Ciebie... kształt nasuwa mi myśl o lokówce i innym przedmiocie do sprawiania sobie przyjemności, ale to Z PEWNOŚCIĄ nie TO ;) hahahaha

    A co do psiaczka - ważne, żeby było mu dobrze i ciepło - tak wiele psiaków nie ma schronienia. A i Wy kiedyś będziecie mieć swoją kuleczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie to :D dziwne postanowienie by to było "od dziś będę sobie robić loki"
      A z losem pieska się już pogodziłam...

      Usuń
  2. się uczyć grać bedziemy ... flet ... :)

    serce mamy do kochania ... głowę do rozmyślania ...
    często konflikt interesów/proza życia nie pozwala na spełnienie fuzji owej ... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. na początku pomyślałam o strzałach do łuku, ale coś za krótkie by były ;)

    a co do psiaka, rozsądna decyzja. Rozumiem, że bolesna, ale rozsądna... :(
    no i brata trzeba podziwiać za postawę, że w ogóle zainteresował się psiakiem! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie wiem, na co to, ale etui śliczne :)
    co do psiaka - tylko podpisać się pod pozostałymi komentarzami...

    OdpowiedzUsuń
  5. Na cokolwiek jest to etui, jest super!!! Dobrze, że piesio znalazł dom:)
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  6. Etui jest śliczne, a na co? Ja pomyślałam o nożu :D Ale nie wiem co to musiałoby być za postanowienie :)
    Dobrze, że piesek znalazł dom i fajnie, że obok Was :)
    pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny!

    OdpowiedzUsuń

Twoje słowa karmią mojego bloga. Dziękuję!