25 stycznia 2013

Kwiatki

Łapka rzecz prosta. Dwa kwadraty i miękkie coś pomiędzy. Ale dlaczego dopiero teraz ją uszyłam? Już od ponad roku doskwierał mi jej brak... 



... mój hipeastrum potocznie zwany amarylisem... wreszcie się rozwinął :)

ps: a na whistlu gram codziennie zgodnie z obietnicą... już nawet momentami palec dyga mi w specyficzny sposób dla muzyki folk;) poza tym coś się dzierga, coś się szyje i coś się kroi...

6 komentarzy:

  1. no to, ładne kwiatki ...
    wierzę na słowo, znaczy się uszy wierzą ... mróweczko ...pszczółeczko :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja od ponad roku cierpię na brak takowej... ale odmiennie niż Ty nadal jej nie uszyłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ha, ha! i ja łapki nie mam! ;)

    kwiatek imponujący. :)
    i wytrwałości w graniu życzę. Może kanał na yt utworzysz, żebyśmy mogli obserwować postępy? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę o tym ;) ale to jeeeszcze...

      Usuń
  4. ładne kwiatki :D
    i ja zbieram się do uszycia łapki jak sójka za morze... :)

    OdpowiedzUsuń
  5. też myślę o uszyciu łapki, ale jak widzę te od Mili, to jakoś zapał mi pryska... jak to tak ładnie, równiutko i ta lamówieczka dookoła.... phhhiiii... i znów kupuję za złotówkę w Auchan ;)

    OdpowiedzUsuń

Twoje słowa karmią mojego bloga. Dziękuję!