3 listopada 2016

Skrzydła

Do pisania brakuje mi najbardziej spokojnej głowy. Nie jest problemem dla mnie wyłuskać chwilkę czasu na przyjemności. Wciąż coś nowego powstaje i przychodzą i na myśl nowe pomysły. (Najwięcej dłubię gdy Łucja zasypia. Pilnuję wtedy tego procesu siedząc niedaleko łóżeczka z czymś w rękach: z różnymi rzeczami, wierzcie, bardzo różnymi.) Do pisania brakuje mi tylko spokojnej głowy. A! I słońca by móc te rzeczy sfotografować. Niektóre czekają już kolejny tydzień na swoją chwilę chwały przed obiektywem. Dzisiaj prezentowane rękodzieło obfotografowałam gdy akurat nad moim domem przelatywała dziurawa chmura. Cóż. Listopad. 
Listopad... Czy jeżeli jest już po Wszystkich Świętych mam się spodziewać wysypu mikołajów w sklepach i telewizji? Czy nikt już nie ma litości? 
Coś miałam pisać... Nie dam rady... Mój umysł wpadł w tryb "pinball".
Niniejszym bez ogródek przedstawiam bluzkę z ręcznie malowanymi przeze mnie steampunkowymi, mechanicznymi skrzydłami na specjalne zamówienie dobrej znajomej. Dobrej bo miała tyle cierpliwości czekając aż łaskawie skończę to co obiecałam i jeszcze łaskawiej wyślę i nic mi nie narzekała, że długo i beznadzieja, że właściwie powinna być wzięta żywcem do nieba ;) 




Słońca życzę!

4 komentarze:

  1. łał! Dla takiego efektu poczekałabym i rok bez narzekania! Niesamowita!

    OdpowiedzUsuń
  2. Skrzydła są zjawiskowe, wyczuwam klimat steampunk? Ale bardzo też podoba mi się sam krój bluzy, jestem ciekawa czy równie fajnie prezentuje się na ludziu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Są przepiękne te skrzydła :)

    OdpowiedzUsuń
  4. zjawiskowe- uwielbiam Twoje malowanie!!!

    oj widzisz może to i dobrze z tymi mikołajami bo coś można zaplanować choć mi w tym roku idzie wyjątkowo opornie i topornie :(

    OdpowiedzUsuń

Twoje słowa karmią mojego bloga. Dziękuję!