17 czerwca 2013

Życie jako nauka spontaniczności a może na odwrót?

Jeśli ktoś z odwiedzających nim przeczytał ten wpis pierw obejrzał fotografie mógłby pomyśleć "kolejna nudna, jarmarczna relacja". Nic bardziej mylnego bo nie jest to zwykła relacja ze zwykłej wizyty gdzieś na zamku jako zwykły turysta.
Znacie Ebris? Ha! Ja znam! Od dawna jestem zdania, że jest to osobowość naszego blogowego świata wyjątkowo mocno warta poznania do tego stopnia, że warto wsiąść w samochód i przebyć dla Niej te ponad sto kilometrów. Ja tak właśnie zrobiłam. Gdy tylko zaproponowała mi spotkanie w Oporowie od razu się zgodziłam! Czyli byłam rada na to spotkanie :) 
Ebris należy do grupy rekonstrukcji historycznej (nie wiem czy dobrze mówię ale ja to tak pojmuję) Na zdjęciu poniżej Ebris uczy mnie tkać krajki! Strasznie mi się to spodobało. To takie przyjemne zajęcie :) Właściwie od krajek się zaczęło bo poprosiłam niedawno Ebris aby mnie nauczyła. Nie sądziłam wówczas, że nauk będę zażywać osobiście... Następnym razem przerobimy "tabliczki" ;)


Wyobraźcie sobie ten niesamowity klimat jaki panuje wchodząc do obozu. Płócienne namioty wkoło. Ludzie: dorośli i dzieci w pięknych strojach. Na stole gliniane kubki i garnki. Panie zaplatają warkocze wokół głowy. Na środku obozu, w kociołku zawieszonym nad ogniem gotuję się zupa serowa ;P To znaczy sama się nie gotuje bo gotowali panowie. I tylko co chwila słychać wystrzał... to też panowie. 
Była bitwa... w wersji kabaretowej. Przegrana obrońców zamku była efektem niepłacenia abonamentu radiowo-telewizyjnego ;P



I był teatrzyk nie tylko dla dzieci. Szczególnie bajka o Dziewczynce Irence ;)




Czas tak szybko minął. Wiadomo. Na szczęście pozostało kilka fotografii, wspaniałe wspomnienie i nadzieja na następne spotkanie. Cóż więcej? Mogłabym się rozpisywać ale to jest nie do opisania. To trzeba przeżyć samemu :) 

Dziękuję Ebris za spotkanie :)
Dziękuję Justynko, że mi towarzyszyłaś w wyprawie :)

Mam nadzieję, że powtórzymy wypad może w wersji bardziej zaawansowanej? Może za rok? A może wcześniej. W końcu w Polsce mamy tyle zamków :)

Ach! I chciałam jeszcze dodać i jest to wypowiedź dotycząca wszystkich moich przyjaciół:
Jest do dla mnie ogromny honor, że zechcieliście się ze mną zaprzyjaźnić!
Serio. Mówiąc po dzisiejszemu jest to dla mnie MEGA :D
Houk!

8 komentarzy:

  1. Uwielbiam wszystkie tego typu imprezy :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Warto poczytać o tym jak inni spędzają czas- to też jest twórcze, pozdrawiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. to machniesz do mnie te 200? ;)
    bo bardzo chciałabym Cię poznać!
    krajki tkałam kiedyś na bardku, a Tomek nawet próbował opanować tabliczki, ale cóż. Zaniedbał nauki. ;)
    anonimowo piszę, bo od parentsów moich.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj mi odsapnąć troszkę bo po tej wyprawie padłam jak przecinek ;p

      Usuń
  4. o rany, o rany, tyle miłych rzeczy i takie ładne fotki:D jeej, tak się cieszę, że mogłyśmy się spotkać. i jeszcze Ci się podobało! jeeej!:D
    mam nadzieję, że ostatecznie namówisz siebie i męża i następnym razem też będziesz obozować z nami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ukrywam, że marzy mi się to! <--- mężu, czytaj! :D

      Usuń
  5. Niespodziewana podróż w czasie :) było przesympatycznie i już wiem jak się robi sznurek paluchami :D
    Pozdrawiam o.m. i ebris :D
    justyna :)

    OdpowiedzUsuń

Twoje słowa karmią mojego bloga. Dziękuję!