13 lutego 2012

Weekend

Tak to czasem się na szczęście zdarza, że można kogoś odwiedzić. Od ponad miesiąca nigdzie nie byliśmy prócz  spacerków w słonku i mrozie. Nawet do głupiego sklepu nie jeździliśmy bo samochód zaniemógł na zimnie. Już od kilku tygodni to planowaliśmy i udało się wreszcie. Pojechałam z dzieciakami odwiedzić koleżankę. Dzieciaki wniebowzięte. Antek przywłaszczył sobie nowych wujków, dziadków, ciocie i babcie. Być może tym, którzy jeszcze nie mają swoich wnuków sprawiło przyjemność bycie nazwanym dziadkiem ;) 
Nie wiem czy to sprawa tego, że odciążyłam się chwilowo od obowiązków lub może to po prostu magia tego miejsca i rodziny, która je sprawiła ale czułam się zupełnie jak w innym świecie, bajce. Zachowałam nawet spokój kiedy Estera rozmaśliła szarlotkę a Antek uprowadził paczkę słomek do picia i rozsypał je w pokoju wujka i nawet wtedy kiedy pokrojone jajko lądowało na podłodze... Cisza, spokój i prawdziwa wieś wśród sadów. 

Jak widać dzieciaki zadowolone i jak to się mówi: dzieci dzielą się na czyste i szczęśliwe ;) 





 A tu czarujący oczar :)



Dziękujemy Ci, ciocio Justynko :*

5 komentarzy:

  1. malinowa dżdżownica13 lutego 2012 11:29

    Ile to radochy było, ile śmiechu :D Ciocia Justynka jest szczęśliwa że tacy goście trafili do mojej wioski :D Dziadek-wujek był zadowolony. Ela nowa babcia wg Antosia wskazówek będzie o nim pamiętać. A ciocio Justynko czeka na kolejne spotkanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ...i takich chwil w życiu trzeba, ulotnych, a ładujących akumulatory radością i pogodą na gorszy czas...pozdrawiam Cię serdecznie, tudzież Twoje umorusane maleństwa:)

    OdpowiedzUsuń
  3. cieszę się, że wyjazd się udał ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. W czasie mrozów dzieci się nudzą więc należą się im chwile radości.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne zdjęcia, dzieciaki szczęśliwe, a oczar oczarował i mnie :)

    OdpowiedzUsuń

Twoje słowa karmią mojego bloga. Dziękuję!