14 grudnia 2011

Księga pełna czarów

Czas posprzątć pajęczyny... Dawno tu nie zaglądałam. Nawet ten post poprzedni wrzucił mi małżonek do netu na moje zlecenie... a i ten piszę zdalnie... Brakuje mi Waszych inspirujących blogów i dzieł, kontaktu z Wami tych kilku słów jakże zagrzewających do działań... ale nie próżnuję. W moim nowym domu nie mam jeszcze maszyny. (Tęsknię za tą starą zrzędą plotącą trzy po trzy.) 
Jakiś czas temu dostałam paczuszkę od Gali z okazji wygranego candy. W paczuszce zestaw serwetek do decoupage`u i kilka drobiazgów. Dzięki temu zaczęła się moja przygoda z tą dziedziną rękodzieła. I bardzo mi się spodobała. Poniżej zeszyt ozdobiony metodą decoupage. Zeszyt od "mikołaja" z wpisem "ku milionom pomysłów" pisany ręką męża. Postanowiłam spełnić podstwowy pomysł i stuningowałam nieco okładkę za pomocą jednego z motywów od Gali. Uwaga! Zdjęcie robione telefonem bo mój aparat zaniemógł. No nie jest w wtanie robić zdjęć z wyczerpaną baterią a ładowarka jak na złość zaginęła gdzieś w przeprowadzkowej zawierusze. 

Słowo o poprzednim poście. Szydełkowa dekoracja na stelażu. Powiedzmy choinka w stylu paryskim ;)

2 komentarze:

  1. świetnie "stuningowany" zeszyt ^^ baardzo mi się podoba ^^

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. sto lat! sto lat! samej pomyślności i czekolady! ;)

    OdpowiedzUsuń

Twoje słowa karmią mojego bloga. Dziękuję!