4 kwietnia 2011

Szalijnik

Kiedy zaczynała się moja prawdziwa przygoda z szydełkowaniem zakupiłam motek akrylowej włóczki za niemałą sumę. Szkoda mi było zużywać jej na cokolwiek więc czekała na lepsze dni. Melanż koloru mielonego mięsa i atramentu momentami spłowiałego. Satysfakcja gwarantowana. To nie będzie ostatni tego typu naszyjnik. A pomysł? Jako, że podróże kształcą mój wypad z małżonkiem do galerii (nie handlowej) zaowocował wspomnieniem naszyjnika jaki mignął mi na dziewczynie zwiedzającej muzeum. Dosłownie ułamek sekundy wystarczył na zainfekowanie.
Szalikonaszyjnik (Szalijnik) ma 5 metrów długości ;)


1 komentarz:

Twoje słowa karmią mojego bloga. Dziękuję!