7 stycznia 2015

Dzieje się


Właściwie to powinnam dostać lanie. Lanie za marnowanie czasu. Gdybym go nie marnowała nałogowo   już dawno wszystkie obiecane rzeczy byłyby zrobione. Wszystkie rysunki, sweterki, saszetki, piórniki czy też może bardziej drutniki, poduchy, przybory itp. Wszystko się robi. Serio. Tylko, że to jest jak ze ściąganiem z netu. Jak klikniesz dwadzieścia rzeczy po kolei będą się ściągać w nieskończoność. I tak jest właśnie z tymi wszystkimi rozpoczętymi rzeczami. Sweterek (mój pierwszy na drutach) mam zrobiony po pach, koralikowy naszyjnik w jednej czwartej, bransoletka nawleczona, drutnik w połowie, drugi w proszku, trzy poduchy w szyciu, i przewinięty kłębek malabrigo czeka na druty w odpowiednim rozmiarze, krokodyl Antka czeka na sklejenie, mnóstwo tkanin w zanadrzu ufff... i jeszcze tyle pomysłów w głowie.
Także czekajcie jeszcze chwilę. Bo dzieje się!
A te kolorowe plamy to dzieło Esterki. Antoś patrząc na jej obraz pyta: prawda, że takie plamy też mogą być obrazem?
Mogą. Odpowiadam. Taka abstrakcja. A Esterka odkryła, że żółty i czerwony robi ogień.

4 komentarze:

  1. Nie mogę się doczekać cóż będzie z tego kłębka. ^^
    No i drutniki mnie ciekawią oczywiście.

    A tło mnie czaruje ogromnie, uwielbiam takie plamy z grubej farby, a do tego jeszcze jak w żywym kolorze to przepadnę.
    Marzy mi się swój obraz olejny, grubo kładziony jak u Moneta, ah...
    gdyby tylko nie te wszystkie 'ale'

    OdpowiedzUsuń
  2. Tajne te maziaje Twojej córy:) czekam wiernie, choć niecierpliwie co tam się spod Twoich rączek urodzi (bo jak zwykle wolę oglądać cudze niż zabierać się za swoje...:p i dużo racji masz z tymi plikami...;) )

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tak samo... Milion rozpoczętych rzeczy i czas przeciekający przez palce :)

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie tak samo - tysiąc rzeczy rozpoczętych, ale jakoś skończyć nie mogę, tylko biorę się za następne ;)

    OdpowiedzUsuń

Twoje słowa karmią mojego bloga. Dziękuję!