15 maja 2013

Dzień powszedni

Byliśmy dziś na placu zabaw. Tu gdzie mieszkam nie ma blisko żadnego musimy więc jeździć do Piaseczna. Zaskoczył mnie Antek swoją sprawnością i sprytem. Wspinał się dziś przy pomocy liny na bardzo stromą ścianę i bez trudu wspinał się na owockach na zjeżdżalnie... Czasami zastanawiam się czy jestem świadoma jego dorosłości. Z jednej ma dopiero cztery lata z drugiej rozumie i umie wiele rzeczy, które mnie zaskakują. Zadaje mi czasem bardzo abstrakcyjne pytania. Staram się sobie przypomnieć moje myśli gdy byłam w jego wieku by bardziej go zrozumieć. Pamiętam, że miałam gdzieś tyle lat co Antoś gdy wymyśliłam komunizm (jak widać to ustrój na poziomie czterolatka) i rozmyślając o ciele człowieka uznałam, że w przekroju musi być podobny do marchewki... Co kryją zakamarki dziecięcych umysłów to jest fascynujące!
Spędzając mnóstwo czasu na dworze dziergam koralikowe bransoletki... Ta jest dla sąsiadki :) Miała być ciemna i do wszystkiego pasować. Pasuje?


Ostatnio z dziećmi zrywaliśmy mniszki na syrop przez dzieci nazwany miodkiem. Nota bene jego smak jest łudząco podobny jak i również konsystencja i kolor. Właściwości lecznicze, wzmacniające odporność, wspomagające leczenie przeziębień. My wszyscy ciągle jacyś niedoleczeni chodzimy. W domu mamy zimno, na dworze upał, w samochodzie dżumandżi... Mam nadzieję, że syrop nas uodporni na te zmiany temperatur... Przepis pochodzi z kotlet.tv nie będę się więc rozwodzić na temat jego przyrządzenia. Jest pyszny. Po prostu miodzio. 


A ja ostatnio czuję pragnienie twórcze. Tylko jakoś sił mi brak. Dzieciaki ładnie zasypiają po ósmej a ja normalnie nie mam sił... Chce mi się szyć, malować, dziergać i jakoś wszystko sprowadza się tylko do marzeń... ech naturo złośliwa... 

Dobrego dnia!

10 komentarzy:

  1. Przepiękna bransoletka, bardzo mi się podoba taka kolorystyka + rozłożenie koralików.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bransoletkę zrobiłaś śliczną, a do tego syropku przymierzam się już od 2 lat;)

    OdpowiedzUsuń
  3. ... jaka matka, taki syn ( oczywiście w dobrym tego słowa znaczeniu, żeby nie było :D )...

    cacuszko w kolorze miodka poczyniłaś *:)...

    o, to to też cierpię na brak sił ... dawniej, jako rasowa sowa dopiero wieczorem się "rozkręcałam", a teraz 23, a ja już padam ... wiek :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie mam to samo... i miałam tak samo... a to ja już stara jestem myślisz? ;)

      Usuń
  4. bardzo ładnie sobie poczyniasz z koralikami. :))
    dobrze, że czujesz pragnienie - pewnie wkrótce przełoży się w czyny.
    Ja mam wrażenie, że kreatywność ze mnie wyszła razem z łożyskiem...;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie. Któregoś ranka po porządnie przespanej nocy poczujesz to specyficzne mrowienie dłoni i jak już się złapiesz to nie będzie końca. Na mnie dzieci zadziałały twórczo. Nim się pojawiły nie robiłam nic prócz marnowania czasu :)

      Usuń
  5. ja oczywiście tak zapatrzyłam na nie, że z dnia na dzień zmieniły się w dmuchawce! :))))

    OdpowiedzUsuń
  6. piękna bransoletka :)
    na miodek się zamierzałam, ale przegapiłam mleczyki :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepiękna i bardzo uniwersalna. A na "miodek" narobiłaś mi ochoty. Muszę pomysł zapisać, na pewno się kiedyś przyda.

    OdpowiedzUsuń

Twoje słowa karmią mojego bloga. Dziękuję!