Powroty zwykle niosą ze sobą nadzieję. Nadzieja jeździ na białym koniu co w grzywę wplecione ma wstążki marzeń. Tętent kopyt to bicie serca. Mgnienie oka to czas nadejścia co trudne do uchwycenia: nie było-jest i ono pomiędzy. I ruch przyśpieszony i myśli skupione. Przyszłość przed sobą a przeszłość ogonem zamieciona, wymieciony kurz.
Byłam jak na wygnaniu bez ty paru słów do Was i od Was, ale już wróciłam i już mi lepiej. Przemyślałam, przeczekałam, wygoniłam złe myśli i mimo, iż w szafach mam nadal nieład jakoś mi tak ładniej i jaśniej. I parę spraw, tych, na które pomysłu nie miałam same się przepoczwarzyły i powoli prostują i suszą swe skrzydełka.
Nie wracam powoli: już wróciłam. Już jestem i mam się dobrze. A marzenia moje rozbrykane biorę za cugle.
Tak jak widać, pozbyłam się mojej monstrualnej rośliny w lewej strony. I mimo iż podobała mi się nie będę za nią tęsknić. Podobna rzecz stała się moim żywym, sięgającym sufitu kwiatkiem. Trochę koloru nie zaszkodzi. Nieco zwiewności. Wiosenne porządki na blogu idą pełną parą.
Powstało kilka rzeczy. Kilka powstaje. Wiele przede mną. Już sporo za mną. A poduszka z koniem na specjalne życzenie.
Tyle na dziś. Już jestem na dobre.
O tym co się działo i myślało następnym razem.
Tęskniłam :)
Miną kolejny rok. Mija kolejny miesiąc. Kończy się kolejny tydzień i nic poza tym. To będzie dołujący post więc osoby o słabych nerwach proszone są o zażycie melisy... Nie będę się zagłębiać gdyż nie ma to najmniejszego sensu. W krótkich, żołnierskich słowach: nie mam możliwości prowadzić bloga dlatego zawieszam walkę o jego ciągłość. Zaglądać do Was, obserwatorki, będę sporadycznie.
Twórczość i blogowanie sprawiało mi dużo radości i satysfakcji ale pochłaniało jednocześnie zbyt dużo myśli i czasu. Ostatnie miesiące były szarpaniną i błaganiem o dobre słowo, pochwałę. Muszę poukładać nieco w swoim wnętrzu i harmonogramie. Nie kasuję bloga bo liczę, że kiedyś jeszcze tu wrócę... lecz tymczasem żegnam się z Wami. Na jakiś czas.
Do zobaczenia, usłyszenia, napisania...
1.Uszycie takiego woreczka jest dla mnie przyjemne i satysfakcjonujące. Ten ma szczególne przeznaczenie bo jest obiektem wymianki. Bardzo polubiłam wymienianie się na przedmioty, których nie jestem w stanie zrobić własnoręcznie dlatego gdyby ktoś był zainteresowany zapraszam do pertraktacji :)
2. A ja tymczasem spędzę tydzień w domu z chorym Antkiem. I tak nie chorowały mi te dzieci rekordowo długo bo cały grudzień chodziły do przedszkola. Na dziś jestem już po budowie skomplikowanych połączeń kolejowych, naprawie radiowozu policyjnego i aranżacji krajobrazu zabaw a przed nami cały dzień i kilka następnych. Myślę, że uda mi się tego czasu nieco uszczknąć dla siebie na swoje pomysły :)
3. W przyszłym tygodniu w poniedziałek trzynastego będzie szczególny dla mnie czas. Po pierwsze tego dnia będę mieć urodziny :) moje dziesiąte osiemnaste. Po drugie trzy lata temu sprawiłam sobie urodzinowy prezent w postaci tego bloga, obchodzę więc trzecią rocznicę założenia bloga i rozpoczęcia mojej wielkiej przygody z rękodziełem :) Dla chętnych do przyszłego tygodnia ogłaszam, krótką urodzinową zabawę. Nie trzeba nic wklejać, przeklejać, zaklejać, żadnych banerów, linków reklam. Ciche, blogowe urodziny dla mających cierpliwość przeczytać to co piszę, odwiedzić mnie, wyrazić chęć korzystania z mojego
pierścienia mocy i pobawić się wyobraźnią :)
Pobawmy się w skojarzenia.
Ja mówię MOC
To będzie prawdziwy test ;)
Niech moc będzie z Wami :)
Kolejny już w tym roku królik i zdecydowanie ostatni. Cztery to zdecydowanie za dużo... Ale obietnica jest obietnicą i królik dokonał się na czas. Zdąży pokicać pod choinkę (tę samą co kura z poprzedniego posta jak mniemam) by tam zaczaić się na jakieś dziecko (razem z kurą) ;)
Osobiście jestem zadowolona i warto było ślęczeć do północy :) a ja tak lubię spać... Nie wiem jak to być mogło, że kiedyś kiedy chodziłam jeszcze do szkoły siedziałam nieraz do trzeciej rysując coś, pisząc, czytając a rano wstawałam do szkoły... fakt, że na historii zdarzało mi się przyspać ale dawałam radę ;P
Dobra: oto królik :)
Houk!
ps: a jak tam Wasze przygotowania bo moje to jak wyżej ;)
Prawdopodobnie jest to jedna z nielicznych kur, które pojawiły się przed jajkiem choć wciąż jest kwestią nie rozstrzygniętą co tak na prawdę były pierwsze. Ta kura zagnieździ się prawdopodobnie gdzieś pod choinką i być może nawet będą z niej jaja ;) co myślicie?
Dobrego wieczoru życzę i spokojnych przygotowań przedświątecznych! :)
Idą Święta. U nas już stoi choinka. Prawdziwa! Ten zapach... mówię Wam. Niestety mój
słoiczek na nie wiele się przydał w tej kwestii gdyż "choinkę" zjedliśmy we wrześniu... ale cóż... to moja najpiękniejsza choinka w życiu!
Dobrego wieczoru i weekendu życzę!
Bransoletka powstała już z miesiąc temu jak nie więcej. I oto jest: doczekała się zdjęcia.
Następna mi się marzy w kolorystyce zimowo-jesiennego nieba.
Pozdrawiam
Są dowody:
Wynik pominę...
Sytuacja polskiej piłki nożnej jest fatalna ale stabilna... ;P
A rzecz szydełkowana myślę wkrótce się ujawni bo jest już gotowa od kilku dni.
Pozdrawiam :)
ps: Wy też "oglądacie" mecze?
Znów widok z mojego okna. Tym razem, po odsłonięciu rankiem rolety zaskoczył mnie ten oto widok :)
Tym optymistycznym akcentem kończę i życzę dobrego dnia!