4 grudnia 2018

Tak samo różne



To czym się różnimy może tak samo nas łączyć. Natury ludzkie łączy swoista logiczna sprzeczność. Zawsze poznając nowych ludzi lub ludzkie historie zadziwia mnie mnogość, różnorodność i niepowtarzalność cechująca każdą osobę. To co ma wpływ na naszą osobowość, to jacy jesteśmy, jak reagujemy, myślimy tworzy trójwymiarowy układ zależności gdzie wpływ mają takie  czynniki jak czas, miejsce, kultura, osoby, wydarzenia, wrodzone predyspozycje itd. To co nas buduje, miejsce w sieci zależności jest jedyne, niepowtarzalne i dotyczące tylko i wyłącznie nas. Poznaję ludzi będących na pierwszy rzut bardzo podobnymi do siebie, lub absolutnie różniącymi się a po bliższym poznaniu moja ocena nabiera nowego światła i nic już nie jest tak jak było. Nie mogę wyjść z podziwu jak bardzo różnię się z moimi braćmi i jednocześnie jak bardzo jesteśmy do siebie podobni. Gdy patrzę na moje dzieci widzę to samo: tak podobnie różni, tak różnie podobni. Podobną parę tworzę z moją mamą i zupełnie inną parę podobnych relacji różnic i podobieństw tworzę z moją córką.

Zdawało by się, że relacja z córką jest rzeczą naturalną, intuicyjną i prostą. I nic bardziej błędnego! Podobno małżeństwo to tak jakby kota i psa wypuścić w rejs po rozgniewanym morzu małą łódką. Macierzyństwo względem córki i na odwrót to tak jakby w klatce zamknąć dwie lwice a każda z nich głodna. Jesteśmy babami. Obie. Wszystkie baby są babami. Przepraszam kobiety, które nie czują się babą ale jesteście nimi! Najeżone emocjami, z zaprogramowaną amplitudą hormonów, poranione, poustawiane przez kulturę, wychowanie, presje społeczne itd. Jednocześnie czułe i wyniosłe, dumne i pokorne, harde i wrażliwe. Jak żyć w takiej obudowie cech w harmonii i logice? Jak bezbłędnie dać błądzić? Jak dać być sobą nie zatracając siebie? Szczerze: ja jeszcze nie wiem. Ogarnia mnie strach na myśl o niepowodzeniach jakie przebiegły przez moje natarczywości lub pobłażania. Ale jedno czego jestem pewna co jest prawdą absolutną i najwyższym dobrem w budowaniu każdej relacji jest miłość. Bez miłości nawet najmądrzejsza relacja będzie, idąc z duchem czasu, jak światłowód bez internetu. Jaka jest miłość? Jaką być powinna? To już zostało dokładnie określone. Zrobił to dawno temu niejaki Paweł z Tarsu choć prawdopodobnie Ktoś mu pomógł. "Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą." Jak dla mnie mistrzowska kompilacja. Niezaprzeczalnie mądre słowa. 


Ja, dopiero uczę się budować relację. Budować świadomie. Nie jest łatwo z całym bagażem zranień zdobytych w latach młodości. Zranień historycznych, prababć, babci, mamy, moich przekazywanych bezwiednie z pokolenia na pokolenie. Dopiero uświadamiam sobie jaki wpływ miało moje wychowanie i dalej historycznie wychowanie mojej mamy, babci na to jak wychowuję i odnoszę się do dzieci. Jak łatwo jest zapomnieć, że nie jesteśmy kopiarkami. Dzieci nie będą, nie powinny być kopiami rodziców. Bardzo bym nie chciała a ile już sytuacji było gdzie narzucałam swoje racje. "Ja w twoim wieku" itd.

Nie wiem jak być dobrą matką.Nie znam recepty. Ani doświadczeniem ani wiedzą na ten temat chwalić się nie mogę. Powoli uświadamiam sobie jak nie być złą matką. Nie raz jednak emocje, zmęczenie biorą górę a w tej sytuacji mnożone razy dwa bo i ja i moja córka jesteśmy osobnymi istnieniami. Moje emocje mają wpływ na nią a jej na mnie i tak oto nieustannie oddziałujemy na siebie. Czym właściwie jest relacja? Czasem mówimy "nie mam z nim relacji". Czyli nie oddziałujemy. Relacja to  odzwierciedlenie oddziaływania między dwoma bądź większą liczbą podmiotów. Stosunek bądź zależność, związek zachodzący pomiędzy osobami. Nie ma opcji by uznać, że nie ma się relacji z osobą tak bliską jak dziecko czy rodzic. Kwestią jest tylko jakość tej zależności.


Jak to jest u mnie/ u nas?
Pracuję nad tym by relacja była dobra: w sensie zdrowa. To ciężka praca. Patrząc z mojej strony wymaga głównie pracy nad sobą. To nauka cierpliwości, pokory, opanowania... nauka miłości (patrz wyżej). Jedyne co mogę zasugerować drugiej osobie z jaką wchodzę w relacje to postępowanie według zasad miłości. Nie powinnam ich jednak narzucać. Zdrowa relacja postępuje według wspólnie ustalonych definicji. Zgodnie i w porozumieniu. A dzieci uczą się przez naśladownictwo. Morał z dzisiejszego rozmyślania jest jednoznaczny i jednocześnie punkt pierwszy na mojej liście "jak żyć b nie oszaleć wespół w zespół z córką": żyj i postępuj tak jak życzysz innym by żyli.
Ps: gdyby każdy wobec każdego postępował wg zasad miłości mielibyśmy raj na ziemi. To tylko jedna, prosta rzecz a jak trudna do przeskoczenia...
Ps': Sporo dziś antytez, oksymoronów i paradoksów a najlepsze jest to, że prawie jednak robi różnicę bo to nie jest jedno i to samo ;)

 


A na zdjęciach razem z Estera mamy czapy zrobione przeze mnie. Zdjęcia sprzed miesiąca (jaki mały brzuch!) Nie mam doświadczenia w robieniu na drutach więc proszę o litość w opiniowaniu mojej pracy. Łucja jeszcze czeka na swoją czapuchę. Wtedy będzie trio idealne matka, córki, siostry.


Ach, to jeszcze powiem o moim maluchu. Zostało nam jeszcze 10 tygodni. W kwestii datu porodu sporo do powiedzenia będą mieli lekarze ze względu na zapowiedziane już cięcie cesarskie (niestety będzie cięcie... znowu). Malec waży już jakieś 1300g rozpycha się i tupie. Lubi muzykę i chyba będzie kimś charyzmatycznym:)


Pozdrawiam Was ciepło!
Zapraszam na instagrama: sporo się tam dzieje.

3 komentarze:

  1. o kochana gratuluję kolejnego skarba pod sercem

    ależ pięknie to wszystko opisałaś. Tak sobie wyrzucam, że czasem brak mi tej cierpliwości. szczególnie do mojej baby :) bo jest ze wszystkich najbardziej rozkrzyczana, chce wymuszac krzykiem i płaczem i czasem jest ciężko. Patrzaj: młody spoznil się na lekcję bo zrobiła mu awanturę ze plecak ona chce zeby jej niósł.Cudowne relacje tworzysz ze swoimi dziećmi :*

    OdpowiedzUsuń
  2. czapy czaderskie , tak najwazniejsza jest miłość ...

    OdpowiedzUsuń

Twoje słowa karmią mojego bloga. Dziękuję!