20 lipca 2016

Ich-cha x2


Zazwyczaj jest tak, że z zamiarem uszycia czegoś noszę się długo rozpatrując wszystkie za i przeciw plus plan szycia oczekując idealnej chwili na spotkanie z tkaniną. Nie żebym w życiu była tak skrupulatna. Czasem zdaje mi się, że mam na imię Chaos a nazwisko Przypadek.  Ale gdy zobaczyłam wzór na te koniki po prostu wyciągnęłam materiał i machnęłam dwa za jednym razem. Chłopak i dziewczynka dla chłopaka i dziewczynki. Szczerze mówiąc miałam nadzieję, że moje dzieci dłużej pobawią się nimi wspólnie bo oboje dopytywali czy długo jeszcze i kiedy skończę. Dymek i Chmurka, bo tak mają na imię koniki, mieszczą się w dziecięcej dłoni i pasują do kieszeni. Chmurka już zdążyła podróżować po świecie właśnie w tym środku lokomocji. Tymczasem maskotki leżą gdzieś rzucone a mnie dobiega łagodzący nerwy szum rozgarnianych klocków lego. 
One są już duże. Moje dzieci. Jeszcze chwilę i oddadzą zabawki młodszemu rodzeństwu dla siebie zagarniając władzę nad pilotem i konsolą z jednoczesnym usiłowaniem poszerzenia swojego terytorium o komputer. Czasem zakradają się do telefonu. Temu jednak zaszyfrowałam dostęp i usunęłam wszelkie zainstalowane przez producenta gry aby uniknąć niepotrzebnych kosztów... 
A mnie na szczęście zostanie jeszcze szycie dla tego małego co rozpycha się pod moim pępkiem. Już teraz mam zaplanowane szyciowe szaleństwo w tonacji szaro-biało-miętowo-żółtej z przebłyskiem czarnego bo ja nie ufam technologii. Niby ultrasonograf podpowiedział dziewczynkę (co jakobym czuła przez skórę już wcześniej) zostawiam jednak kilka procent szans na urodzenie się chłopaczka. Dlatego zestawienie kolorystyczne wybrałam uniwersalne. Łagodne, dziecięce, oczywiście podyktowane upodobaniami mamusi. W końcu to ja będę głównym odbiorcą tej gamy kolorystycznej przez długie miesiące odmłodzonego macierzyństwa. Należy mi się za te męki, które muszę znosić już dziś na dwa miesiące przez porodem... wszelkie słowa pocieszenia mile widziane.









5 komentarzy:

  1. Koniki cudne, jak je moją Lenka zobaczyła od razu chciała mieć☺
    A kolorystyka dla Malucha - urocza i uspokajająca☺ mnie też kiedyś (w bliżej nieokreślonej przyszłości, niestety) uszyjesz?
    Dla Ciebie dużo, dużo chłodu (nie żebym podła była, ale z doświadczenia wiem, że się przydaje) i wytrwałości. Jeszcze trochę i będziecie razem☺
    Buziaki dla Dużych Dzieciaków i dla Brzuszka��
    My tymczasem pędzimy na plac zabaw.

    E&L

    OdpowiedzUsuń
  2. ale fajniaste są :)
    powodzenia i trzymam kciuki i żebyś spokojnie dotarła do rozwiazania

    OdpowiedzUsuń
  3. 3maj się i szyj sobie bezstresowo, rób przerwy!!!! a koniki słodkie:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super koniki są. Na szczęście pojawi się Młode, które się nimi na pewno zaopiekuje :) A Ty dasz radę. Przecież dwa miesiące to tak śmigną, że nawet nie wiadomo kiedy!

    OdpowiedzUsuń
  5. ależ piękne

    he he odmlodzone macierzynstwo- Ty stary koniu nie przesadzaj. szalej szalej z tym szyciem, chetnie popatrze.

    OdpowiedzUsuń

Twoje słowa karmią mojego bloga. Dziękuję!