Ostatnio Estera ma fazę na oblubywanie (podkreśla mi, że nie ma takiego wyrazu...inny mi nie pasuje) jednej maskotki, z którą następnie je, śpi, bawi się, łazi itd... Najpierw była to sowa, potem łoś od pepsi, na którego Esterka mówi "łosioł" a potem był to sklapciały piesek z kaszą w tyłku. Umarzyło (coś jak miks ubzdurało z marzyło) mi się by ta faza dotknęła zabawki uszytej przeze mnie a na pytanie "co ci uszyć" Estera odpowiedziała po chwili namysłu zaznaczonej przeciągającym się "ymmm..." z paluszkiem uniesionym do gówy, Estera odpowiedziała "Kotka!" co było do przewidzenia bo to jej ulubione zwierzątka i wiedzieć każdy musi, że wszystkie kotki na świecie należą do Tejki.
Kocur uszyty z tkanin prezentowanych w pierwszym dniu fotowyzwania oznaczonym jako "coś nowego". Dzisiejszym tematem są paski więc o to jest: kot paskowy.
A dziś... dziś jadę do koleżanki... sama! Bez dzieci! Pierwszy raz odkąd istnieją! Ła a ał xD
Trudny temat bo go łatwo można zbagatelizować...
Te kamyczki poniżej to pieprz i sól a życie jest jak zupa. Weź spróbuj ją zjeść bez soli i pieprzu...
I tą genialną myślą kończę dzisiejsze wzniosłe wywody...
Dobranoc.
Albo raczej "jest luty". Ale jeśli już mam uzupełniać zdanie dodałabym "miesiącem zimowym"...Luty kojarzy się z zimnem, śniegiem, białym kolorem... Śnieg to zabawa a jak biała i w domu to znaczy, że jest tłusty czwartek!
A tyle zostało z bałwana ;)
Dobrego dnia!
Dzisiejszy temat fotowyzwania to "pomarańczowy"
Nie przepadam za tym kolorem więc jest to wyzwanie dla mnie żeby wymyślić cokolwiek...
...i jak? Może być?
A Wy lubicie pomarańczowy?
Dobrego dnia!
Zabawa była przednia ;) i na tyle wykańczająca, że jak widać na załączonym obrazku przeniosła się do krainy snu w najmniej oczekiwanym momencie...
Gwoli ścisłości: to w czym śpi moja śpiąca królewna to wózek dla lalek ;) wykorzystywany jako loża, fotel, kabina pojazdów jeżdżąco-latających postawiony rączką na podłodze... ;)
Dobrego dnia!
Coś nowego bo jeszcze nie bawiłam się w takie "coś". Biorę udział w fotograficznym wyzwaniu na blogu
Sen Mai Jakoś nigdy nie mogłam się załapać w czasie choć chęci była moc. W związku z dzisiejszym tematem (patrzy tytuł posta) przedstawiam nowe nabytki, z których niebawem powstanie coś nowego :)
A u mnie też nowości (bo w sumie pierwszy raz tak się zdarzyło) Na kilka dni z okazji ferii przyjechały do nas dzieci szwagra :) jakoś tak czuję się starsza niestety bo w końcu dotarło do mnie, że jestem ciotką...
... koniec tej pracy to dopiero początek... mam pewne plany co do niej...
***
A tak swoją drogą lubię taką pogodę jaką dziś mamy... jest taka klimatyczna. Porywisty wiatr, przebłyski słońca walczącego z przewalającymi się po niebie chmurami, ugnieciona trawa stopniowo uwalniająca się od złogów śniegu i przede wszystkim zapach zbliżającej się wiosny... lubię to!
***
...a ku pokrzepieniu serc zmarzniętych i tęskniących za soczystą zielenią...
Pozdrawiam Was wietrznie i wiecznie :)
Oto nasze dzieło {w większości moje: czułam się jak dziecko: fajnie :) } Aż wstyd się przyznać ale to nasz pierwszy w życiu wspólny bałwan... a ja też sobie nie przypominam tak w pełni profesjonalnego bałwana. Ma szalik (moja pierwsza szydełkowa rzecz), marchewkowy nos... oczy i resztę z nakrętek... I kapelusz z wywrotki Antka ;) Antoś twierdzi, że wygląda jak Bob budowniczy. Szaleństwo! Dobrze jest choć na chwilę znów stać się dzieckiem...
Musicie wybaczyć jakość zdjęcia mojemu telefonowi. Niestety ale to prawda, że jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego... no ale pamiątka jest więc nie narzekam ;)
Pozdrawiam!
Houk
Łapka rzecz prosta. Dwa kwadraty i miękkie coś pomiędzy. Ale dlaczego dopiero teraz ją uszyłam? Już od ponad roku doskwierał mi jej brak...
... mój hipeastrum potocznie zwany amarylisem... wreszcie się rozwinął :)
ps: a na whistlu gram codziennie zgodnie z obietnicą... już nawet momentami palec dyga mi w specyficzny sposób dla muzyki folk;) poza tym coś się dzierga, coś się szyje i coś się kroi...
Mój Antosiek ma dziś urodziny :) Sprawa nie wymagająca komentarza ale opowiem Wam historyjkę... znacie króla Juliana z Madagaskaru i jego sławną piosenkę "I like to move it"? I like to move it, move it...
Antoś ma swoją własną wersję: "A jak to mówić, mówić...!" Jest genialny... :)
Mój czterolatek.
Ps: dzieciom tak trudno zrobić zdjęcie :) są w kadrze a za chwile naświetla się już pusta klatka...